Pociąg do Tuchomia

Submitted by Arkadiusz on Sat, 08/02/2008 - 7:33am.

Życie współczesnego człowieka wygląda dzisiaj zupełnie inaczej niż pięćset, dwieście czy nawet sto lat temu. Rozwój nauki i postęp technologiczny a także powszechny dostęp do informacji da się odczuć i zauważyć na każdym kroku.

Rozwój ten przypomina superszybki pociąg, którego nie sposób zatrzymać…co się?...!@#$%^&*7…co się stało?

Ktoś pociągnął za hamulec bezpieczeństwa - krzyczy zdenerwowany konduktor.

Pociąg stanął w środku pola. Z pociągu wyszło około pięćdziesięciu ludzi- wszyscy zaczęli się rozglądać. Większość z nas weszła na pobliskie wzgórze - wierząc, że z stamtąd będzie można coś więcej zobaczyć, usłyszeć i zaobserwować...

Czy ktoś coś zauważył?

W trakcie, gdy konduktor poszukiwał sprawcy całego zamieszania my zebraliśmy się w grupie.

Nagle zaczęły pojawiać się rozmowy – rozmowy ważne, choć tylko przedziałowe.

Ktoś zauważył, że kolor zielony jest dzisiaj bardziej czerwony, ktoś dodał, że raczej niebieski.

niebieski?... jakie arabeski?...a w drewnie cierpliwym został ślad.

Dyskusja chwilowo umilkła, ale to chyba i dobrze - rzućmy na nią jeszcze więcej cienia, w końcu…

obraz ciszy jest muzyką miłości …..czy ktoś w nim dzisiaj zagości?

Jak odnieść własne myśli do zastanej rzeczywistości?

Czy istnieje sposób myślenia, który pozwoliłby ująć życie w prawidłowy sposób?

Być może pomogłoby to także w uchwyceniu sprawcy tego zamieszania. Mam nadzieje, że go złapią, bo chciałbym mu bardzo podziękować.

Konduktor stracił już cierpliwość wiec pociąg zaczyna się znowu toczyć…

stuk puk…puk stuk… stuk puk…

Nie złapano go, – ale chodzą słuchy, że sprawca nie jest jeden - ponoć ma wspólników w całej Polsce a nawet poza jej granicami.

To i fajnie pomyślałem – może uda się kiedyś zatrzymać jeszcze jeden szalony pociąg?

On odpowiada...

że się uda

nie ma obawy

przecież po to jedziemy

na dwa dni do

Tuchomia

 

PS.

Zainspirowany poezją Adama Ziemianina usiadłem przed kartką papieru i tak mi się splotło  - Tuchomom sprawił mi bardzo wiele radości. Poznać tyle ciekawych i sympatycznych osób na raz… to jest dopiero coś… Kumu nie udało się tego przeżyć ten będzie uważać powyższe treści za dość niezrozumiałe, ale mam nadzieje, że ktoś jeszcze dorzuci tutaj coś od siebie.

 

Comment viewing options

Select your preferred way to display the comments and click "Save settings" to activate your changes.

Wędrowanie..

 

Nasze pociągi się rozpędziły

I podążają w przeróżnych kierunkach...

Na jednej ze stacji "się zamyśliły" -

Tam możemy się spotkać...

 

Jestem również bardzo wdzięczna wszystkim za spotkanie w Tuchomiu i chciałabym jeszcze powrócić do tego tematu, a na razie tą stacją, chwilowym przystankiem,  jest dla mnie Muszyna.

Wczoraj, przechadzając się uliczkami tego górskiego miasteczka, natknęłam się na postawioną przez dumnych mieszkańców tablicę informującą o słynnym Ziemianinie, oczywiście Adamie, który tu się urodził i tworzył. A dzisiaj czytam o nim na naszej stronie! Dzięki Twoim refleksjom, Arkadiuszu, zapoznałam się bliżej z twórczością tego niezwykłego poety. A wasze rozważania na temat podróży, pociągów i wędrówek są niezmiernie mi bliskie, zwłaszcza tego lata...

Czego szukamy? Dokąd zmierzamy? "Czy istnieje sposób myślenia, który pozwolił by ująć życie w prawidłowy sposób?" 

Prawidłowy sposób... Prawidłowy dla kogo?

Wydaje się, że pytania z którymi ostatnio się zmagamy, mamy podobne... więc, nadal podróżujemy tym samym pociągiem :)

Kiedy znowu ktoś się odważy i go zatrzyma? Nie wiem. Ale na pewno to jeszcze nie raz się stanie.

 

Szukając prawdy...

 "Czy istnieje sposob myślenia, który pozwoliłby ujać życie w prawidłowy sposób?"

Pytanie raz zadane zaczyna mieć swój własny byt, rodząc kolejne pytania oraz refleksje.  

Prawidłowy? A może raczej chodzi o prawdziwy?

Na pewno nieraz spotykaliśmy się z osobami, które, kiedy mowa idzie o prawdzie twierdzą z pełnym przekonaniem, że "każdy ma swoją" - i na jakiejś określonej plaszczyźnie rozumowania można byłoby nawet z tym się zgodzić.

Ale wierzę ( czy raczej wiem?), że istnieje także taki obszar czy poziom naszej świadomości, do którego możemy dotrzeć dzieki naszemu myśleniu, a gdzie wszystkie "nasze prawdy" spotykają się w Jednej. A kiedy jej dotykamy, nie mamy wówczas żadnych wątpliwości o jej istnieniu.

Czy tego właśnie szukamy?

Ale z tego co wiemy (słyszeliśmy o tym również ostatnio w Tuchomiu), nowoczesnemu czlowiekowi już nie wystarcza powiedzenie - "taka jest prawda, uwierz w to!"

Wiara, oczywiście, bardzo pomaga, ponieważ otwiera drzwi prowadzące na korytarz, łączący nas z tym w co wierzymy. Lecz w czasach duszy świadomej, człowiek już nie chce "brać wszystkiego na wiarę", tylko chce zrozumieć, czyli chce sam doświadczyć, przeżyć proces myślowy wiodący do prawdy - istoty rzeczy.

Ale może czasami nam się tylko wydaje że coś zrozumieliśmy? Co wtedy?

Szukać dalej i nie zasklepiać się we własnym "zrozumianym" świecie, czy jakimś ograniczającym nas światopoglądzie.

Zrozumienie może odbywać się na różnych płaszczyznach, po których wspinamy się jak po drabinie. Dążymy do niego. Jest niezbędną częścią procesu poznania. Jest podstawą naszego rozwoju.

Czlowiek został obdarzony wspaniałym darem - myśleniem, który może - czy raczej powinien - w sobie rozwijać. Kiedyś ludzie odbierali myśli jako przesłania bogów. Teraz człowiek uczy się myśleć samodzielnie i moze swiadomie ćwiczyć ten "mięsień".

Chcąc coś zrozumieć podążamy za tokiem myślenia jakieś osoby. Albo dostrajamy nasze myśli do objektu przez nas obserwowanego, chcąc dowiedzieć się o nim czegoś wiecej.

Czy to możliwe aby przez samo myślenie dowiedzieć się czegoś wiecej o jakimś przedmiocie?

Pytanie to może dla niektórych brzmieć absurdalnie, ale używając ( i tym razem) myślenia jako narzędzia poznania, należaloby odpowiedzieć: nie tylko możliwe, ale w ogóle nie ma innej drogi!

Z kolei jeśli jest to takie oczywiste, to po co w ogóle o tym pisać czy mówić?

Dziwne to jest, ale na skutek zaślepienia się " objektywnymi" metodami badawczymi, często w naszych materialistycznych czasach obiera się taki kierunek poznania, który dąży do tego by wszystko zmierzyć i zwazyć, tracąc przy tym z pola widzenia to co w poznaniu odgrywa rolę najważniejszą - żywe myślenie.

Chodzi tu także o przesunięcie punktu ciężkości oraz zaufanie do własnych myśli, będących odbiciem tych, które są już zawarte w rzeczach.

Czy istnieje sposób myślenia, który pozwoliłby ująć życie w prawidłowy sposób?

Każdy powinien sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. A kiedy zaczną pojawiać się odpowiedzi, wówczas będziemy mieli szansę spotkać się w tym wspólnym dla nas wszystkich obszarze Jednej Prawdy.

Czy Ona moze mieć różne oblicza?