“Jak ważne jest odnalezienie drogi powrotnej do natury?”
Czytając Rozdział 1 zastanawiamy się na ile jesteśmy świadomi tego czy innego działania. Rozdział 2 sprawia, że zaczynamy obserwować zarówno siebie, własną naturę jak i nasze relacje z otaczającym światem. Rozdział ten rozpoczyna się od słow Goethego. Także pod koniec Rozdziału 2 Steiner podaje cytat Goethego : „Zyjemy pośród niej (natury), a jesteśmy jej obcy . Rozmawia z nami bezustannie, a nie zdradza nam swych tajemnic”. Mówi także o odwrotnej stronie rzeczy: „Wszyscy ludzie są w niej i ona w nich”.
W antropozofii często możemy się spotkać z pojęciem t.zw. goetheanistycznej obserwacji natury. Za szczególnie ważną uważa się naukę takiego sposobu podejścia dla lekarzy.
Na pewno każdy nieraz słyszał opinię doktorów (i nie tylko) na temat medycyny stosowanej w przeszłości – zwłaszcza ziół. Powszechnie się uważa, że do stosowania ziół oraz wiedzy o nich ludzkość dotarła metodą prób i błędów. Często się nad tym zastanawiałam - takie wyjaśnienie nie wydaje się być wystarczająco przekonywujące. Wiedza ta była przekazywana kiedyś z pokolenia na pokolenia jako coś bardzo cennego...
Jest to oczywiście tylko jedna z myśli, która się pojawia kiedy wychodzimy naprzeciw naturze, w celu dowiedzenia się o niej czegoś więcej.
Między innymi Goethe był człowiekem, który potrafił dotrzeć do tajemnic przyrody, a ona „zehciała” mu je wyjawić.
O ile wiem, w podejściu goetheanistycznym bardzo istotne są przede wszytstkim 4 kroki, lub lepiej powiedzieć stany. Jeśli chcemy by natura nam się otworzyła, musimy najpierw otworzyć się na nią sami. Cóż lepiej może otworzyć nas na inną istotę - człowieka czy np. roslinę, lub jakiś inny objekt natury – jak nie szczere poczucie podziwu, zdumienia, zachwytu. Jest to 1-szy stan. Odczuwając zdumienie, zachwyt, przechodzimy do uczucia uwielbienia, sięgającego głębokich zakątków naszej duszy. Właściwie oba te stany są połączone.
Trzeci stan Goethe nazywa „współbrzmienie z prawami świata”. Harmonijnie współbrzmienie z prawami świata sprawia, że odczuwamy z nim jedność, przy tym jakby wycofując samych siebie. Steiner pisze o wycofaniu osądu. Zresztą jakże często właśnie osąd, osądzanie sprawiają, że wznosimy co raz to wyższy mur pomiędzy sobą a otaczającym światem, również pomiędzy ludźmi.
Harmonijne współbrzmienie z prawami natury powoduje, że czujemy w sobie wielką pokorę wobec świata, jego praw i zjawisk...oraz przenikającą całą naszą istotę wdzięczność.
Może ktoś chciałby coś więcej powiedzieć na ten temat i podzielić z nami wlasnymi przemyśleniami?