“Dwie dusze żyją w piersi mej,
A jedna z drugą chce się rozstać.
W nieposkromionej jedna chuci
Wniknie w zmysłową świata treść;
A druga padół ten porzuci,
By w górny ojców kraj się wznieść”.
To wewnętrzne rozdarcie, które tak przepięknie zobrazowane zostało, w przytoczonym na początku rozdziału drugiego, fragmencie z Fausta dało mi wiele do myślenia. Dlaczego je odczuwamy? Dusza w rozdarciu pomiędzy dwoma biegunami, dwoma światami:
Światem zmysłów : Światem ducha
Czy ta biegunowość nie wydaje się być czymś naturalnym? Dlaczego w naszym życiu jest jej aż tak wiele? Czy to rozdarcie, o którym wyżej mowa będzie towarzyszyć człowiekowi aż do końca?
Ciemność : Światło
Cisza : Dźwięk
Przeszłość : Przyszłość
Wdech : Wydech
Ciepło : Zimno
Nauka : Sztuka
Dobro : Zło
Miłość : Nienawiść
Przykładów można przytoczyć znacznie więcej. Biegunowość wydaje się być swego rodzaju naturą, lub raczej prawem natury, z którym przyszło człowiekowi żyć. Dlaczego bieguny te nie oddziaływają na nas z równą sobie mocą? Być może pytanie należy zadać inaczej: Dlaczego człowiek nie może znaleźć miejsca, gdzie dwie przeciwstawne sobie siły znajdują się w równowadze? Takie miejsce zapewne musi istnieć - pytanie tylko w jaki sposób się tam dostać...
Rozmyślając nad powyższym, moja droga wyobraźnia postanowiła obdarować mnie czymś bardzo interesującym, czymś co być może jest już wam znane - oto obraz:

p.s. Myślę że warto jeżeli każdy nowo rozpoczęty rozdział zostanie wyraźnie zaakcentowany nowym tematem – stąd ten malutki odskok od poprzedniego komentarza. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone :)