Rozdział 1 zaczyna się od podstawowego pytania:
„Czy człowiek w swym myśleniu i działaniu jest istotą duchowo wolną, czy też skrępowany jest żelazną koniecznością wynikającą z praw natury?”
Czy wolność ludzkiej woli jest możliwa, czy zawsze jesteśmy ograniczeni uwarunkowaniami zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi?
Żyjemy z góry ‘obarczeni’ czynnikami wynikającymi z praw natury ( na przykład płcią, rasą oraz innymi predyspozycjami genetycznymi), ale także czynnikami socjalnymi, związanymi ze sposobem wychowania, rodziną, kształceniem, religią, ustrojem państwowym itd.
Nawet w naszych czasach ( a może właśnie zwłaszcza w naszych czasach) , dyskutując na temat wolności, ludzie często wskazują przede wszystkim na wolność wyboru oraz czynienia tego co się chce, „rozbijając się po drodze” o poczucie odpowiedzialności, które niesie życie oraz o rozmaite przymusy moralne i socjalne, dochodząc do wniosku, że jednak wolność ludzkiej woli jest złudzeniem, jest po prostu niemożliwa.
Ale czy wolność polega na wolności wyboru tego czy innego działania? Intuicja oraz zdrowy rozsądek podpowiadają, że jest to zbyt płytkie podejście do sprawy. Przecież - jak pisze Steiner - „zawsze istnieje jakiś określony powód, dlaczego z wielu możliwych działań wykonujemy właśnie to, a nie inne”.
Rozdział pierwszy „Filozofii Wolności” jest poświęcony rozpatrywaniu różnych punktów widzenia na pojęcie wolności (ja to tak odbieram). Czytając, przeżywając go oraz starając się zrozumieć ten czy inny punkt widzenia możemy jednocześnie prześledzić błędy, ale także zastanowić się nad argumentami, które one przedstawiają, w celu zrozumienia światopoglądu, który za nimi stoi.
Idea wolności ludzkiej woli ma zarówno gorących zwolenników jak i zawziętych przeciwników. Ale bez wątpienia, mamy „do czynienia z jednym z najważniejszych problemów życia, religii, praktyki i nauki (...).
Coraz jaśniejsze musi stawać się dla nas to, że pytanie o istotę ludzkiego działania zakłada pytanie o pochodzenie myslenia”.
Istnieją różne sposoby czytania „Filozofii Wolności”. Jednym z nich jest spojrzenie opierające się na „ Myśli ludzkiej i kosmicznej”, lecz ja zachęcam również do poszukiwania innych metod, a przede wszystkim twórczej czyli radosnej pracy nad książką.


Filozofia Wolności
Witajcie kochani,
już od dłuzszego czasu obserwuję tę dyskusję i chcę całym sercem dołączyć do grupy. To jest moje pierwsze czytanie Filozofii Wolności. Kiedyś zaglądałam do tej książki, ale stwierdziłam, że nie dam sobie rady, ale teraz tak zachęciły mnie wasze dyskusje, że sięgnęłam po nią ponownie i ... olśnienie.... rozumiem co czytam. Przeczytałam I rozdział, ale jeszcze za wcześnie na mój komentarz. Dziękuję serdecznie za impuls i natchnienie. "Myśl ludzką i kosmiczną" znam i sądzę, że bardzo się przyda ta wiedza.
Pozdrawiam. Ana
Witaj Ana!
Witaj droga Ana!
Bardzo się cieszę, że do nas się dolączyłaś!
Jeśli chodzi o Filozofię Woności, staram się podchodzić do tej ksiażki przede wszystkim w ten sposób, że 'wszystko jest dla ludzi' oraz, jak twierdził Steiner : " To, co jeden człowiek osiągnął, jest możliwe do osiągnięcia także przez innych".
Czy istnieje polska wersja " Myśli ludzkiej i kosmicznej"? Będziemy wdźięczni, jeśli kiedyś będziesz chciała podzielić sie z nami myślami do niej nawiążującymi.
Bardzo serdecznie pozdrawiam
=)
Olga
Skrzydełko czy nóżka?
Hmm...
Co dziś wybiorę na obiad czy kolację...?
Zupę, mięso, ziemniaki i sałatkę czy tylko zupę, a może ryż z tofu i warzywami?
Czym się kieruję wybierając danie na obiad? Co determinuje mnie do tego czy innego wyboru?
Kamień wprawiony w ruch
Przykład z kamieniem, który podaje Rudolf Steiner cytując Spinozę, sprawia, że zaczynam głębiej się zastanawiać: czy w swoim działaniu jestem zawsze świadoma czynnika popychającego mnie do tego działania, czy jestem tak jak ów kamień, który został wprawiony w ruch przez przyczynę zewnętrzną nic o niej nie wiedząc?
Przytaczając argumenty przeciwko idei wolnosci, Spinoza (w 1674 roku) pisze o tym, iż większość ludzi jest świadoma tylko swego pragnienia tak jak kamień, gdyby myślał, sądziłby, że trwa w ruchu ponieważ tego chce, nazywając rzeczą wolną tylko taką, „która istnieje i działa jedynie z konieczności swej natury, zniewoloną zaś... tę rzecz, którą coś innego przeznacza do istnienia i działania w sposób ścisły i pewny”.
Oprócz rzuconego kamienia, Spinoza podaje także przykład dziecka pragnącego mleka, rozzłoszczonego chłopca pragnącego zemsty oraz pijanego, który uważa, że mówi i robi co chce, choć często później tego żałuje.
Analizując własne słowa, zauważam błąd, z czego powstaje kolejna myśl. Spinoza nie napisał „ większosć ludzi....”, ale: „Taka jednak jest też ludzka wolność, którą wszyscy, jak twierdzą posiadają, a która polega tylko na tym, że ludzie są świadomi swego pragnienia, ale nie znają przyczyn, które go określają” , co można byłoby podsumować stwierdzeniem o niemożliwości wolności ludzkiej woli, złudzenie której pochodzi tylko i wyłącznie z niewiedzy.
Wrzucając do jednego worka wszystkich ludzi i wszystkie ich działania zapomina się o tym, że są rózni ludzie, a także rózne są rodzaje ich działań.
Zastanawia jeszcze jedno – jeśli wzięliśmy pod uwagę tak prosty przykład z kamieniem, który jakoby myśli i porównujemy go do człowieka świadomego swoich pragnień, ale nie wiedzacego o ich przyczynach, dlaczego ten kamień, który „wie, że leci”, nic nie wie o tym, że ktoś go rzucił. Co się z nim działo w momencie rzucania go przez kogoś? Czy on ‘spał’ i nagle się ‘przebudził’ i ‘zobaczył’, że jest w ruchu?
Stawiając z kolei siebie na miejsce kamienia - jestem świadoma swego chcenia (trwania w ruchu), ale nic nie wiem o tym, że ruch ten jest skutkiem zadziałania na mnie przyczyn zewnętrznych... Dlaczego nic o tym nie wiem? Gdzie byłam, gdy ten ktoś ‘podnosił mnie z ziemi’ i 'wprawiał w ruch'?
Znajdując się w tej sytuacji, również zdaję sobie sprawę, że nawet jeśli jestem świadoma tylko swego pragnienia bycia w ruchu, mogę, w odróżnieniu od kamienia, w każdej chwili zechcieć czegoś innego, na przykład zmienić kierunek (nawet jeśli nie jestem swiadoma przyczyny to pragnienie wywołującej). Ale, w tym przypadku, choć robię co chcę oraz mam tzw. ‘wolność wyboru’, przypomina mi to błądzenie po omacku, jeśli nie wiem dlaczego to robię oraz jaki jest tego powód.
Istnieje róznica pomiędzy działaniem, powodów do którego jestem świadoma, a takim, o którym nie wiem dlaczego go wykonuję.
Ale czy zawsze jesteśmy świadomi przyczyn wywołujących nasze działania? I czy w ogóle jest to możliwe - przy wykonywaniu wszystkich codziennych czynnosci – cały czas być świadomym?
Gdzie jestem, kedy nie jestem świadoma? Dlaczego działam, nic nie wiedząc o tym dlaczego działam? Co sprawia, że chcę właśnie tego a niczego innego?
Odpowiedzialność
Bardzo się cieszę, że nasze grono się powiększa – pozdrowienia dla Any i całej "paczki". No to się doczekaliśmy - ruszył rozdział pierwszy i już na jego samym początku tak jak wspomniała Olga spotykamy się z podstawowym pytaniem, któremu warto się przyjrzeć i zastanowić: dlaczego to pytanie jest jednym z najważniejszych pytań dla życia, religi sztuki, nauki etc.
„Czy człowiek w swym myśleniu i działaniu jest istotą duchowo wolną, czy też skrępowany jest żelazną koniecznością wynikającą z praw natury?”
Jaki wpływ, jakie zmiany zaszłyby w naszym życiu, jeżeli odpowiedz na powyższe pytanie brzmiałaby: człowiek jest w swym myśleniu i działaniu istotą duchowo wolną.
Wydaje się, że taka odpowiedź musiałaby wywrzeć solidną transformacje lub, metamorfozę w sferach, nauki, religii, sztuki etc. Jestem ciekaw czy ktoś z was ma jakieś przemyślenia na ten temat.
Można również się zastanowić czy odpowiedź na powyższe pytanie może przyjść do nas z zewnątrz np. w formie ogłoszenia wydanego przez osoby uznawane za najwyższe autorytety kościoła lub nauki.
Czy jest możliwe zaakceptować stwierdzenie „człowiek jest w swym myśleniu i działaniu istotą duchowo wolną” w podobny sposób jak zaakceptowana została teoria heliocentryzmu Mikołaja Kopernika, którą większość osób uznaje za prawdziwą tylko dlatego, że została ona zaakceptowana i powiedzmy udowodniona przez świat nauki.
Nie odbiegając za bardzo od tematu być może warto sie też zastanowić czy ludzie chcieliby coś takiego zaakceptować. Czy ludzie w ogóle chcieliby by być w swym działaniu i myśleniu wolni? Ile razy próbuję się nad tym zastanowić tyle razy pierwsze co przychodzi mi do głowy to słowo: „odpowiedzialność” A więc narzuca sie kolejne pytanie: Czy ludzie chcą być dzisiaj odpowiedzialni?
To takie moje pierwsze refleksje z pierwszej strony, pierwszego rozdziału.
Z pozdrowieniami,
Arkadiusz
Wolność
Pozdrawiam wszystkich!
Dziękuję za ciepłe słowa i powitanie.
Wydaje mi się, że człowiek w swym myśleniu jest istotą wolną, a w działaniu - jesli starczy mu odwagi, bo odpowiedzialność wymaga dużej siły wewnętrznej i odwagi. Tak więc sądzę, że niewielu jest ludzi, którzy chcą być wolni.
Myślę również, że poczucie wewnetrznej wolności wiąże się też z silnie rozwiniętą moralnością, bez której wolność stałaby się rozpasaniem.
Jeśli chodzi o myśl ludzką, myśl kosmiczną, to jest dostępna w języku polskim.
pozdrowienia
Ana
wolność w myśleniu
Witaj Ana!
Myślę, że dążymy do tego by w myśleniu być naprawdę wolnym i oczywiście możemy to osiągnąć ( jestem idealistką :). Uważa się, że człowiek będąc nawet w więzieniu może czuć się wewnętrznie wolny. Historia zna wiele takich przykładów.
Ale czy jesteśmy zawsze wolni w naszym myśleniu? Jak słusznie zauwazyłaś nie każdy też tego chce. Jeśli popatrzymy wokół siebie ( i w siebie) możemy zauważyć, że są różne myśli, które mogą czynić nas też niewolnymi, choćby te narzucone z zewnatrz, albo takie które nam "się narzucają same". Wydaję mi się, ze poprzez poznanie i wiedzę, ale także kierując się intuicją, możemy nauczyć się wolności w myśleniu, przekładając ją na czyny.
Używając myślenia jako narzędzia w procesie poznania możemy zanleźć prawdziwą sferę wolnosci.
Serdeczne pozdrowienia
Olga
Odp: Skrzydełko czy nóżka?
A przy okazji Olgo...
Na kolację!....Zupę, mięso, ziemniaki i sałatkę ??? :-)
musisz być bardzo głodna :) - także ja bym obstawiał, że w swoim wyborze będziesz, (świadomie lub nie) kierować sie uczuciem.....głodu :-)
Pozdrawiam,
Arkadiusz
wybór
Nie chodzi o ilość, tylko o kwestię wyboru z wielu możliwych opcji, jeśli je oczywiście szcześliwie się ma. ;)
Czy słyszycie muzykę?
Czytając, „wgryzając się” i przeżywając rozdział pierwszy, „usłyszałam” muzykę, czy raczej pieśń ( może byc też rap:). Posłuchajcie:
Czy człowiek w swym myśleniu
i działaniu
jest istotą duchowo wolną,
czy skrępowaną
żelazną koniecznoscią
wynikającą
z praw natury?
Mało jest pytań,
którym
poświęcono
tyle przenikliwych dociekań,
co temu.
Idea wolności ludzkiej woli
znalazła zarówno
gorących zwolenników,
jak i zawziętych przeciwników.
Są ludzie,
którzy powodowani
swym moralnym patosem,
uznają za ograniczony
umysł każdego,
kto zechce zaprzeczyć
wolności woli -
faktowi tak oczywistemu.
Inni,
przeciwnie,
widzą szczyt nienaukowości
w mniemaniu,
że prawa natury
przestają obowiązywać
w sferze ludzkiego działania
i myślenia -
widzą w wolności największe złudzenie.
Nieskończonej finezji i sprytu
użyto,
by wyjaśnić,
jak ludzką wolność
pogodzić
z działaniem natury,
do której
przecież także człowiek należy.
Z wysiłkiem nie mniejszym
druga strona
stara się tłumaczyć –
jak podobne urojenie
mogło powstać
w ludzkim myśleniu.
Każdy człowiek,
którego charakter cechuje
choćby w najmniejszym stopniu
gruntowność,
czuje,
iż ma tu do czynienia
z jednym z najważniejszych problemów
ludzkiego istnienia.
Problem wolności
Witajcie!
Cieszę się, że dyskusja na FW się rozwija, że jest nas tutaj już spora grupka osób, które pragną wniknąć w istotę tej książki, a zarazem w istotę wolności. Warto "wgryźć" się w tę treść, mimo że nie jest łatwa - jak to zauważyła Ana. Zanim przystąpię wraz z Wami do refleksji nad I Rozdziałem, zasugeruję tylko, że warto też uważnie przeczytać Wstęp, bo tam właśnie są zawarte ważne rzeczy odnośnie treści FW i jej znaczenia dla nauki duchowej.
No więc co można wyczytać z tej "pieśni" początkowych słów? :) Między innymi to, że wolność jest problematyczna, jest pytaniem, jakie sobie zadają ludzie. I odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta. Ludzie, którzy zaprzeczają wolnej naturze człowieka, mają swoje racje. I żeby odpowiedzieć na te racje, nie wystarczy "moralny patos", święte oburzenie na przeciwników wolności. Najważniejszą z tych racji jest nauka - przeciwnicy wolności twierdzą czesto, że wolność jest "nienaukowa", sprzeciwia się prawom przyrody, którym podlega człowiek tak samo, jak wszelkie inne istoty żyjące w świecie przyrody. Dlaczego czlowiek miałby być wyjątkiem?
Więc właśnie, wolność miałaby istnieć w obszarze, w którym przestają działać prawa przyrody. W świecie przyrody, w tym wszystkim co nas otacza, nie ma wolności. Istota ludzka, która rości sobie przywilej wolności, jest wyjątkiem w świecie powszechnego uwarunkowania. To dlatego są ludzie, którzy mogą wątpić, że coś takiego jak wolność w ogóle istnieje.
A jeśli rzeczywiście istnieje, to cóż to oznacza? To, że każdy człowiek nosi w sobie wysepkę wolności w morzu wszechwładnego panowania praw natury. Ale oznacza to także, że ta mała enklawa wolności w człowieku jest wzniesiona ponad światem przyrody. A to z kolei oznacza, że rzeczywistość w której żyjemy, nie jest jednolita, jest podzielona i zróżnicowana, istnieją wyższe i niższe poziomy tej rzeczywistości. A w człowieku to zróżnicowanie ujawnia się najpełniej. Jednym z takich wyższych poziomów bytu jest właśnie sfera wolności. Jest to sprzeczne z poglądem naukowym, który uznaje tylko jeden poziom bytu - przyrodniczy.
Jeśli zrozumiemy unikalność wolności i to, jak mało jej tak naprawdę w świecie, to pojmiemy też, dlaczego pytanie o nią jest takie ważne i dlaczego tak trudno zrozumieć jej istotę - mimo że wszyscy intuicyjnie mniej więcej czujemy, czym jest wolność. To jest właśnie przyczyna kłopotów z ideą wolności - czujemy czym ona jest, ale kiedy zaczynamy się bliżej zastanawiać, to zaczynają się problemy, po pierwsze, ze zdefiniowaniem, czym w ogóle jest wolność. A po drugie - pojawia się pytanie: czy ona tak naprawdę istnieje, czy to intuicyjne uczucie nie jest tylko złudzeniem?
Można więc powiedzieć, że na podstawie tych pierwszych zdań już coś wiemy na temat istoty wolności - jest ona niezależnością od praw przyrody, a zarazem - wyższym stopniem bytu w człowieku.
To na razie tyle z mojej strony o tej nocnej porze :o
Pozdrowienia!
Idea Wolności
Witam!
Wielkie dzięki Rogg za podzielenie się przemyśleniami, a także za nawiązanie do wstępu, w którym rzeczywiście dużo cennych treści i do których z pewnością jeszcze nieraz będziemy powracać.
Ludzie od wieków zadają sobie pytania o wolność. Idea wolności ma swoich zwolenników i przeciwników. Faktem jest więc zatem, że ‘idea wolności’ istnieje. I choć wolność wielu osobom może wydać się „nienaukowa” to faktem jest też i to, że idea dla nauki jest swego rodzaju pokarmem. Świat nauki bez idei po prostu by się nie rozwijał.
Dla przykładu idea której byłem i jestem przeciwny, idea która mogła się jeszcze nie tak dawno wydawać „nienaukowa” no i przede wszystkim, idea która całkowicie, sprzeciwiała się prawom natury (jak widać prawa natury nie zostały jeszcze do końca zbadane). Idea o której mowa to oczywiście „Idea klonowania”
Ale wróćmy do punktu wyjścia – czy coś takiego jak wolność w ogóle istnieje? Jeżeli ktoś znajdzie odpowiedź na powyższe pytanie a nie znajdzie odpowiedzi na pytanie ze wstępu do FW (do którego Rogg już po części wcześniej nawiązał), odpowiedź ta będzie prawdopodobnie tylko przedłużeniem dyskursu prowadzonego już od wiek wieków, pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami idei wolności.
Pytanie ze wstępu brzmi:
„Czy istnieje możliwość takiego spojrzenia na ludzkie jestestwo, by spojrzenie to okazało się oparciem dla wszystkiego innego, co dociera do człowieka poprzez przeżycia lub naukę, a co w jego poczuciu nie może znaleźć oparcia samo w sobie, przez wątpliwości zaś i krytyczny sąd może zostać zepchnięte w obręb rzeczy niepewnych?”
Jak twierdzi jej autor, książka którą obecnie studiujemy podejmuje próbę wykazania, że istnieje taki pogląd na jestestwo ludzkie, który może stać się oparciem dla reszty poznania. Wraz z tym poglądem możliwe bedzie także zdobycie pełnego uzasadnienia dla idei wolności, jeśli tylko znajdzie się taką dziedzinę duszy, w której wolna wola może się rozwijać.
….jeśli tylko znajdzie się taką dziedzinę duszy?
W takim razie pytanie brzmi: czym jest dusza i jakie są jej dziedziny?
… w której wolna wola może się rozwijać?
Coś co może się rozwijać musi więc być czymś realnym, czymś żywym…czyż nie?
Coś co może się rozwijać musi też się czymś „żywić” w przeciwnym razie jak mogłoby się rozwijać….?
Ktoś ma jakieś dalsze pytania...przemyślenia?
Z pozdrowieniami!
Arkadiusz
Pożywienie
Bardzo wam dziekuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami.
Wydaje się że wszystkie pytania które ostatnio tu poruszamy prowadzą nas do poszukiwania jednego - wiedzy.
Czym jest wiedza? Mówimy, że czerpiemy skądś wiedzę... Co jest źródłem wiedzy o człowieku, o wolności, o naturze?
Tu i teraz skupiamy się akurat na tym źródle wiedzy jakim jest dla nas Filozofia Wolności. Możemy porównać ją z podaną potrawą, którą (jeśli mamy zamiar to zrobić) trzeba najpierw zjeść, ale także przetrawić. Ponieważ danie jest spore, dzielimy go na części, by być w stanie je spożyć.
Co się dzieje później z potrawą w naszym ‘ciele’? Uważa się, ze kiedy spożywamy pokarm naturalny, prawdziwy, tak jak na przykład dziecko, które jest karmione piersią matki, większość składników odżywczych jest wchłaniane i przyswajane, staje się częcią człowieka, jest wbudowywane w jego ciało oraz wykorzystywane w rozmaitych procesach biochemicznych, prowadzących do kolejnych procesów, podstawą których jest życie.
Apetyt na wiedzę oraz jej spożycie i przetrawienie ( czyli poznanie) sprawia, ze staje się ona częścą nas oraz podstawą do naszego życia w świecie - naszą rzeczywistością.
Filozofię Wolności Steiner podzielił na 2 części, każda z których zawiera 7 rozdziałów. Pierwsza część nosi tytuł „Wiedza o wolności”, druga – „Rzeczywistość wolności”.
We wstępie do książki autor wspomina, że pisząc ją, unikał wzmianek dotyczących dziedziny badań duchowych. Chociaż z drugiej strony zaznacza, że jej treść jest podstawą do takich doświadczeń.
Sądzę, że w dyskusji nad książką będzie nam trudno całkowicie uniknąć tych zagadnień, ponieważ proces poznania, który autor odsłania przed nami prowadzi nas przede wszystkim do tego czym jest prawdziwa istota człowieka.
p.s. Dla najbardziej dociekliwych poszukiwaczy wiedzy i prawdy, zanim zacznie ‘spożywać’ FW, wskazany jest także ‘aperitif’ pod postacią „Prawdy i nauki” oraz „ Zarysu teorii poznania w światopoglądzie Goethego” autorstwa Rudofa Steinera.
Jaźń a trawienie
Mówiąc o głodzie (wiedzy) oraz naturze człowieka, nie możemy zapominać także o tym, że na wszystkich etapach procesu trawienia rozmaitych składników odżywczcych uczęstniczy nasza "organizacja jaźni".
Źródło wniosku: „Podstawy sztuki leczenia poszerzonej wiedzą duchową” ( Dr Rudolf Steiner, Dr Ita Wegman).
Jesteśmy lecącym
Jesteśmy lecącym kamieniem rzuconym przez nas samych spoza doczesności w sieć uwarunkowań. Działanie wykonywane bez świadomości idei, której służy, ma inną jakość, nawet jeśli obiektywnie jest wartościowe, od działania świadomego. To co nas zniewala, czym sami się zniewalamy pochodzi w pierwszej kolejności od ciała, jego potrzeb i pożądań. Jednak natura nie kończy się na ciele sięga dalej w emocje i myśli, których pochodzenia i znaczenia nie zbadaliśmy i które przyjęliśmy jako własne nie wiadomo kiedy. Nauczyciele duchowi musieli zdawać sobie sprawę z tego ciężaru. Jezus zachęcał tych którzy pytali co mają robić, aby porzucili wszystko i dopiero później szli za Nim. Sam również pościł na pustyni, czyli w miejscu gdzie nie ma niczego czego można chcieć. Praktyka duchowa zwłaszcza w minionych czasach zaczyna się od porzucenia tego co należy do świata, doczesności, akt odosobnienia miał być pomocny dla początkujących, nie należy go jednak zrównywać z potępieniem doczesności, wszakże ten kto osiągnął oświecenie mógł wrócić do świata.
Dopóki nie jesteśmy wolni, co oznacza odmienioną świadomość, musimy powtarzać akt oczyszczania się, odsuwania od siebie wszystkiego. Rzeczy, emocje, błędne myśli nie mogą być źródłem naszego działania.
Czy można być świadomym,
Czy można być świadomym, wszystkich wykonywanych czynności? (Mistrz zen zapytał nowoprzybyłego ucznia w którym dokładnie miejscu zostawił buty przed drzwiami, a kiedy ten nie potrafił odpowiedzieć został odprawiony.) Zapewne niewielu jest ludzi którzy to potrafią, ale czy nie na takiej właśnie świadomości polega idea wolności. Świat staje się coraz bardziej skomplikowany, coraz trudniej powiązać każde działanie z jego ideą. Gdzie zatem jesteśmy kiedy nie jesteśmy świadomi, zapewne nigdzie, nie ma nas, tylko coś innego żyje naszym kosztem. Dlaczego działamy nie znając motywów? Albo wcale nam to nie przeszkada, ponieważ w ogóle nie zadajemy sobie tego pytania, albo brak nam odwagi, aby przestać czynić cokolwiek, czyli faktycznie porzucić wszystko jak ów majętny młodzieniec z ewangelii. Sytuacja uświadomienia sobie własnego zniewolenia jest momentem krytycznym. To zniewolenie wynika z naszej niedoskonałości, której nie da się odmienić w krótkim czasie. Musimy wówczas zadać sobie pytanie: co mam czynić do chwili wyzwolenia. Świadomość własnej ułomności jest paralilżująca, kiedy żyjemy dla naszych pożądań zwyle wystarcza nam zapału dla ich zaspokojenia, kiedy jednak nie chcemy już służyć ślepym pragnieniom, a nie jesteśmy w stanie dostrzec innych celów, mamy o wiele mniej energii, niekiedy wystarcza jej zaledwie, aby trwać w stanie zawieszenia.
Wraz z wydechem odpuszczam
Wraz z wydechem odpuszczam swoje niedoskonałości
i strach, który jest kłamstwem.
Oddaje to, co nie jest mną,
lecz tylko tak jak brud do skóry przylepia się,
oddala mnie od siebie..
„Ja” potrzebuje oczyszczenia…
Poznając swoje niedoskonałości oraz świadomie przemieniając je, jesteśmy na drodze ku doskonałości :)
wzmacniające siły
Witaj Maksym,
Dzięki za podzielenie się swoimi myślami. Poruszyłeś wiele istotnych wątków, na które, myślę, nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Każdy wyrusza w tę podróż, jak to już wcześniej ujęliśmy, z własnymi narzędziami.
Prace Steinera są niezwykle cenne, ponieważ nie tylko wspierają nas w naszych poszukiwaniach, lecz także umożliwiają uczestniczenie w procesie, za którym podążamy wykazując się własną aktywnością myślową.
Żyjąc, jesteśmy obywatelami dwóch światów – zmysłowego i nadzmysłowego, pomiędzy którymi istnieje pewna granica. Myślę, że bardzo pomocną w pracy nad tym zagadnieniem może być książka „Jedna z dróg ku samopoznaniu człowieka. Próg świata duchowego”, GA16,17 (wydawnictwo Spektrum). Mówiąc o świecie nadzmysłowym autor podkreśla dwie ważne zdolności – silne poczucie Ja, które wzmacniamy dzięki pracy „duszy przeżywającej siebie w ciele fizycznym” oraz zdolność oddania się, przeobrażania się, wczuwania się. „Świadomość nadzmysłowa musi mieć stale na uwadze granicę obu światów…” , inaczej w świecie zmysłowym istniałoby niebezpieczeństwo z jednej strony zatracenia własnej osobowości, a z drugiej – wzmocnienie egoizmu, a w konsekwencji osłabienie sił życiowych.
„ Dla świadomości ludzkiej w świecie zmysłowym istotne jest żeby poczucie samej siebie u duszy ( jej przeżycie Ja) było przytłumione, aczkolwiek musi ono być obecne. Dzięki temu dusza ma możliwość rozwijania w świecie zmysłowym najszlachetniejszej siły moralnej, współczucia. (…) W duszy, w której jej własne siły zostały w ten sposób przytłumione, budzi dzięki temu zdolność odczuwania w sobie cierpień i radości innej istoty. Kiełkuje miłość, z której wyrasta prawdziwa moralność życiowa. Miłość jest dla człowieka najważniejszym owocem jego przeżyć w świecie zmysłowym. Jeśli przenikniemy istotę miłości, współczucia, to odkryjemy, iż w ten właśnie sposób element duchowy wyraża się w swej prawdzie w świecie zmysłowym. (…) Można powiedzieć, że świadomością nadzmysłową dusza ludzka budzi się w świecie duchowym; podobnie należy powiedzieć, że w miłości element duchowy budzi się w świecie zmysłowym. Tam, gdzie w życiu rodzi się miłość, współczucie, tam czujemy czarodziejskie tchnienie ducha przenikającego świat zmysłowy.
(…) Z drugiej strony prawdziwa miłość, szczera życzliwość duszy to zarazem przeżycia duszne, które wzmacniają siły świadomości w sposób niezbędny (…) Jeśli mówimy, ze dusza musi się przygotować, zanim staną się dla niej mozliwe doświadczenia w świecie nadzmysłowym, to należy dodać, że do rozmaitych środków przygotowawczych należy również zdolność do miłości, skłonność do prawdziwej ludzkiej życzliwości i współczucia.”
Czy ewolucja istnieje, kto
Czy ewolucja istnieje, kto miałby ewoluować, czy to tylko złudzenie skóry oczyszczonej z brudu.
Błądząc pociemku
Błądząc pociemku potrafimy się nieźle ubrudzić :)
Ewolucja w takich indywidualnych przypadkach chyba polegałaby na przyjęciu porządnego prysznica.. :)
Witaj Olga, Tak, wyruszamy
Witaj Olga,
Tak, wyruszamy z własnymi narzędziami, a w zasadzie z jednym, którym sami jesteśmy, wyruszamy po to, aby to narzędzie po drodze porzucić.
Jeśli Absolut ma być
Jeśli Absolut ma być prysznicem, to jakiej wody powinniśmy się spodziewać? Gorącej, zimnej, nieporuszonej - czy doskonałość może ulegać przemianom...
Myślę, dokonuję wyborów, ewoluuję
'Świadomość własnej ułomności jest paraliżująca..'
Można na to spojrzeć też w taki sposób: „ Moc bowiem w słabości się doskonali” (Św.Paweł, drugi list do Koryntian 12,9)
oczyszczanie i droga do ‘doskonałości’
‘Błądząc pociemku można nieźle się ubrudzić.’ Myślę, że kiedy jesteśmy słabi, to mogą do nas przylepiać się rożne ‘rzeczy’ z zewnątrz, które nie koniecznie są nasze własne. Wówczas ‘prysznic’ i odpoczynek … mogą być dobrą terapią.
O wiele trudniej jest sobie poradzić z tym co jest ‘w środku’ – porządna kuracja oczyszczająca wydaje się wtedy być niezbędna. I, zgodnie z podejściem holistycznym, raczej powinna się odbywać na wielu poziomach.
Myślę, że pierwszym krokiem jest ten ‘zgrzyt’ – zdanie sobie sprawy, że potrzebuję coś zmienić. I raczej nie chodzi tu o dążenie ‘do doskonałości’ (choć, być może, początkowo też), tylko o próbę zrozumienia i dążenie dotarcia do prawdy o sobie i świecie.
Nasze ułomności, problemy czy choroby są drogowskazami na drodze samopoznania, za co można być wdzięcznym. Kiedy potrafimy spokojnie przyjrzeć się temu co jest w nas ‘negatywne’, będziemy mogli nad tym świadomie pracować w kierunku przemiany. Ucieczka od samego siebie na nic się nie zda.
Natomiast wycofanie się, czy raczej zatrzymanie się (kiedy wszystko dookoła szaleńczo pędzi) pomaga w pracy nad sobą poprzez odnalezienie dystansu do siebie i spraw codziennych.
Kryzys wewnętrzny, ‘ciemna noc’, działają oczyszczająco i pozwalają nam dostrzec światło.
Każda dysharmonia wzmaga w nas potrzebę dążenia do osiągnięcia harmonii. Czy jest to droga do doskonałości? W pewnym sensie tak, ale wydaje mi się że droga ta nie ma końca…
Zastanawiam się czy
Zastanawiam się czy nieskończoność drogi jest zachętą, czy też przeciwnie, czy nie będzie skłaniać, aby przekroczyć także i ową nieskończoność. Z jednej strony perspektywa bezkresu olbrzymiego kosmosu możliwości, a z drugiej istnienie, którego istota jest całkowicie odmienna od niekończących się wyzwań i zmagań. Jeśli człowiek ma się rozwijać bez końca, to oznacza to nieustanne bytowanie na krawędzi, tuż obok nieznanego, które nieustannie nadchodzi, nie będzie miejca i czasu na choćby moment dekoncentracji, gdyż w tej samej chwili przepaść nowego-nieznanego bezwzglęnie nas pochłonie - czy takimi nieustraszonymi bohaterami mamy się stać. Być może tak się właśnie dzieje, tylko nie uświadamiamy sobie bezwzględności życia i ostatecznie giniemy trwając w tej niewiedzy. Być wolnym to tyle co być idealistą, a ostatecznie wszystkie ideały zbiegają i łączą się w jednym: w idei człowieka, naszym jedynym zadaniem jest kształtowanie człowieka, jeśli więc mamy dokonać samoprzemiany, to musimy wiedzieć, co chcemy osiągnąć, jaki ma być człowiek. Brak tej wiedzy uniemożliwia nam wykonywanie naszego zadania, choć przynajmniej wskazuje na pierwszy krok, jaki musimy wykonać: zdobycie wiedzy, poprzez uwrażliwienie się na jej źródło, czyli uzyskanie zdolności intuicji. Jednakże do tego czasu skazani jesteśmy na błądzenie.
Co się dzieje, kiedy już
Co się dzieje, kiedy już coś osiągamy? Rodzą się nowe zadania i wyzwania. Tyle tego jest nie tylko w przestrzeni, ale również i w czasie. Idea nieskończoności (możliwości), moim zdaniem, jest raczej związana z przebudzeniem oraz z myślą, że ‘nie ma czasu do stracenia’, ‘nie ma na co czekać’, ‘zacznij od zaraz’, czyli z odpowiedzialnością. I nie chodzi tu o wieczny niepokój, lecz raczej o, wciąż na nowo, osiąganie pokoju – tworzenie harmonii… wewnątrz i na zewnątrz, które tworzą jedną pełnię…
Już nie mówimy, że coś musimy, tylko robimy to, co jest zgodnie z naszymi ideałami.
Już nie mówimy, że poprzez wiedzę chcemy uzyskać zdolność intuicji, tylko podążamy za swoimi intuicjami zdobywając wiedzę.
Siła poznania wypływa z nas, z naszego myślenia. Czy istnieją granice poznania?
‘wiedzieć, co chcemy osiągnąć’
„Istnieje wszak głęboka różnica, czy wiem, dlaczego coś robię, czy też nie wiem. (..)
Jeśli istnieje różnica miedzy świadomym motywem mojego działania a nieświadomym jego bodźcem, to motyw taki pociągnie za sobą czynność, którą należy ocenić inaczej niż czynność spełnianą pod wpływem ślepego popędu. Pierwsze będzie więc pytanie o ową różnicę, a od odpowiedzi na nie zależeć będzie nasze stanowisko wobec właściwego zagadnienia wolności.
Co to znaczy znać powody swojego działania? (…)
Powiada się, że wolny jest człowiek, który podlega wyłącznie władzy swego rozumu, a nie zwierzęcych żądz. Albo, że być wolnym znaczy móc żyć i działać zgodnie z własnymi celami i postanowieniami.
Jednakże takimi stwierdzeniami niczego się nie osiągnie. Albowiem pytaniem jest właśnie to, czy rozum, cele i postanowienia wywierają na mnie taki sam przymus jak zwierzęce żądze. Jeśli rozumne postanowienie pojawia się we mnie bez mojego udziału z taką samą koniecznością jak głód i pragnienie, to zniewolony mogę mu tylko ulec, a wówczas moja wolność jest złudzeniem. (…)
Jeśli działa na mnie jakiś motyw i jestem zmuszony mu ulec, ponieważ okazał się „najsilniejszy” spośród jemu podobnych, to myśl o wolności przestaje mieć jakikolwiek sens. (...) Nie chodzi o to czy mogę urzeczywistnić powzięte postanowienie, lecz o to, jak owo postanowienie we mnie powstaje. (…)
Rozumie się samo przez się, że działanie, o którym działający nie wie, dlaczego je wykonuje, nie może być wolne. Jakże jednak ma się rzecz z działaniem, którego powody są działającemu znane? Prowadzi nas to do pytania: „Jakie jest źródło i znaczenie myślenia?” Albowiem bez poznania myślowej aktywności duszy nie jest możliwe pojęcie wiedzy o czymkolwiek, a więc także wiedzy o działaniu. Jeśli poznamy, co znaczy w ogóle myślenie, to będzie nam również łatwo wyjaśnić rolę, jaką odgrywa ono w ludzkim działaniu. „Duszę, którą obdarzone jest też zwierzę, dopiero myślenie czyni duchem”, mówi słusznie Hegel, toteż myślenie odciśnie swe specyficzne piętno także na ludzkim działaniu. (…)
Gdy tylko działanie nasze wznosi się ponad dziedzinę zaspokajania czysto zwierzęcych żądz, jego pobudki zawsze przenika myśl. Miłość, współczucie, patriotyzm to sprężyny naszego działania, których nie da się sprowadzić do zimnych pojęć intelektu. Powiada się, że serce, uczucie korzystają wówczas z swych praw. Niewątpliwie. Ale serce i uczucie nie wytwarzają pobudek postępowania. Zakładają ich istnienie i przyjmują je do swej dziedziny. W moim sercu pojawia się współczucie, gdy w mojej świadomości powstało wyobrażenie osoby wzbudzającej współczucie. Droga do serca leży przez głowę. (..) myśl jest matką uczucia.
(…) coraz jaśniejsze musi stawać się dla nas to, że pytanie o istotę ludzkiego działania zakłada pytanie o pochodzenie myślenia.”
R. Steiner, rozdział 1 Filozofii wolności – „Świadome działanie ludzkie”.
Więcej o rozdziale 1 Filozofii wolności (w języku angielskim) można znaleźć tutaj: http://philosophyoffreedom.com/node/3499
Jaka jest różnica między
Jaka jest różnica między osiąganiem pokoju wciąż na nowo a niepokojem, prawdopodobnie żadna. Osiągnięcie pokoju jest czynnością jednorazową, jak przypuszczam, a myślę tu o wkroczeniu do świata idei. "Szukajcie najpierw Królestwa" tak brzmi zalecenie, co różni się od "szukajcie nieustannie Królestwa", i dopiero kiedy znajdziemy będziemy mogli ocenić, czy działanie jest zgodne czy niezgodne z jakąś ideą. Jeśli myślenie ma stanowić fundament działania, nie byłoby wskazane ciągle nim chwiać. Jeśli intuicja przekracza rozum, próba jej uzyskania poprzez wiedzę nie powinna się udać. Podążam za swoimi intuicjami jak pięknie to brzmi, ale ile osób może już dziś tak o sobie powiedzieć? Granice poznania - jeśli intuicja jest tym samoświecącym światłem, które spodziewamy się rozpalić - są równe granicom istnienia.
teoria i nie tylko
Wydaje się, że wątki tutaj poruszane, choć bardzo ważne, ale są zbyt obszerne by można było je jakkolwiek rzetelnie ująć w kilku słowach czy kilku komentarzach. Właściwie dotyczą one nie tylko całej Filozofii wolności, ale również innych prac Steinera i nie tylko. Na pewno warto byłoby do nich powracać (wciąż na nowo, w końcu mówiliśmy o ewolucji :). Ale proponuje, byśmy najpierw przeszli do konkretnych zagadnień, np.1,2 lub 3 rozdziałów Filozofii wolności lub do jakiegoś innego wyodrębnionego zagadnienia związanego z antropozofią (albo po prostu z zyciem codziennym). I niech to będzie dla nas jednym z małych kroczków pozwalających wkroczyć do owego świata idei. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet taka praca na forum, opierająca się na samodzielnym studiowaniu, może być nie tylko twórcza, ale również sprawia, że słowa świat idei i intuicja przestają być tylko teorią.
Powróćmy zatem do
Powróćmy zatem do rozdziału pierwszego, w którym to rozważane są: wolność, zniewolenie, działanie, motywy, świadomość oraz myślenie. Najlepiej rozważania te udają się samemu autorowi, nie ma jednak przeszkód, aby "dowolnie" przyjrzeć się najbardziej "zniewalającym" fragmentom. Istotne jest uchwycenie sposobu w jaki łączą się wszystkie wymienione w rozdziale pierwszym pojęcia. Działanie odnosi się do motywu, motyw do świadomości i myślenia. Świadomość działania nie wystarcza, konieczne jest uświadomienie sobie motywu. W tym miejscu pojawia się interesująca sytuacja, która łączy świadomość i zniewolenie, czy jest ona w ogóle możliwa, czy można znać powód swojego działania, którego nie akceptujemy i nadal być przez niego zdominowanym, czyli nie chcieć tego czego się chce? Wydaje się to nieprawdopodobne, wydaje się, że w momencie uświadomienia sobie motywu powinniśmy uzyskiwać władzę nad naszym działaniem w odniesieniu do tego motywu, czyli móc zdecydować czy nadal się nim kierować, czy też nie. Tak czy inaczej, pierwszym krokiem w kierunku wolności jest przejście od świadomości działania do świadomości zarówno działania jak i przyczyn, powodów działania. Następnie pada pytanie: co to znaczy znać powody własnego działania i nieco dalej: jak powstaje w człowieku powód działania, postanowienie. Skoro źródłem działania jest motyw, to co jest źródłem motywu. Pada również pytanie: czy istnieją tylko takie motywy, które działają z nieodpartą koniecznością; cóż, jeśli coś jest motywem, jest czymś co powoduje działanie, a jeśli nie powoduje przestaje być motywem. Zgodnie z tytułem rozdziału najistotniejsze jest uchwycenie różnicy między działaniem, którego motywów nie znamy, a działaniem którego powody są działającemu znane, to z kolei prowadzi do pytania, co to znaczy znać powody swojego działania, a ostatecznie do pytania o istotę wiedzy w ogóle. Jest jeszcze niepokojące pytanie o źródło naszych motywów, pytanie: czy człowiek jest wolny, można sformułować również jako: czy człowiek jest źródłem motywów jego działania; czy jeśli poznamy motywy naszego działania, to poznamy je jako faktycznie nasze, czy narzucone...
Z pojęciem woli
Z pojęciem woli nierozerwanie łączy się pojęcie motywu.
Post new comment